
W to aż ciężko uwierzyć![]()
Ukraińcy pracujący w Polsce mają prawo do zasiłku pogrzebowego 7000 złotych, nawet jeśli ich krewni nie zmarli w Polsce i nigdy nie mieli z Polską nic wspólnego![]()
Mało tego – jeśli taki ukraiński obywatel wykaże, że poniósł koszty pogrzebu bliskiej osoby nawet na kwotę niższą, to i tak może otrzymać cały zasiłek 7 tysięcy. Co ciekawe umowa, na podstawie której to funkcjonuje, obowiązuje od 2014 roku!
Co to ma u licha znaczyć, że za plecami polskich obywateli, rządzący zrobili z nas państwo ukraińskich przywilejów?!
Chcę, żeby obywatele poznali dokładne dane, dlatego złożyłam pismo do ZUS-u w sprawie udostępnienia informacji w następującym zakresie ![]()
Proszę o wskazanie liczby zasiłków pogrzebowych wypłaconych w związku z pogrzebem zorganizowanym na terenie Ukrainy od 2014 roku do chwili obecnej ze wskazaniem liczb wypłaconych zasiłków pogrzebowych w poszczególnych latach.
Proszę o wskazanie liczby zasiłków pogrzebowych wypłaconych w związku z pogrzebem zorganizowanym na terenie państw nienależących do Unii Europejskiej od 2014 roku do chwili obecnej ze wskazaniem liczb wypłaconych zasiłków pogrzebowych w poszczególnych latach.
Żaden inny kraj nie finansuje u siebie obcego narodu tak, jak robi to Polska w przypadku Ukraińców – od pierwszego dnia pracy mają prawo do zasiłku pogrzebowego po śmierci krewnego na Ukrainie, mają dopłaty do wysokości polskiej minimalnej emerytury z naszego ZUS-u nawet po miesiącu pracy, a przez ostatnie kilka lat nawet bezrobotni Ukraińcy bez konieczności rejestrowania się w urzędzie mieli w Polsce bezpłatny dostęp do publicznej ochrony zdrowia.
Przecież to się w głowie nie mieści!
Nasze państwo tonie w długach, mamy rekordowy przyrost deficytu, zapaść w ochronie zdrowia i mnóstwo innych problemów, a zarobki wielu Polaków wciąż są bardzo niskie. To muszą być PRIORYTETY polskich władz, a nie sponsorowanie obcych obywateli!

Prawdziwy przepis, fałszywa opowieść. Ewa Zajączkowska-Hernik po raz kolejny bierze fragment rzeczywistości, usuwa z niego najważniejszy kontekst i przedstawia rozwiązania systemowe tak, jakby Polska stworzyła specjalny pakiet przywilejów wyłącznie dla Ukraińców.
Werdykt FOP: MANIPULACJA
Ewa Zajączkowska-Hernik alarmuje w mediach społecznościowych:
„Ukraińcy pracujący w Polsce mają prawo do zasiłku pogrzebowego 7000 złotych, nawet jeśli ich krewni nie zmarli w Polsce i nigdy nie mieli z Polską nic wspólnego”.
Następnie pyta:
„Co to ma u licha znaczyć, że za plecami polskich obywateli, rządzący zrobili z nas państwo ukraińskich przywilejów?!”
Brzmi oburzająco.
Tylko że problem polega na tym, że 7 tysięcy złotych nie jest żadnym specjalnym zasiłkiem dla Ukraińców.
To polski zasiłek pogrzebowy.
Taki sam, jaki na zasadach określonych w polskim prawie przysługuje Polakom.
Tak, Ukrainiec może otrzymać 7000 zł. I co z tego wynika?
Zacznijmy uczciwie.
Tak — obywatel Ukrainy pracujący legalnie w Polsce i objęty polskim systemem ubezpieczeń społecznych może w określonych sytuacjach otrzymać zasiłek pogrzebowy po śmierci członka rodziny.
Tak — śmierć może nastąpić poza Polską.
Tak — ZUS akceptuje dokumenty zagraniczne. Wprost informuje, że do wniosku należy dołączyć zagraniczny akt zgonu, jeśli został sporządzony poza Polską.
I tak — jeżeli koszty pogrzebu poniósł członek rodziny, obecna wysokość świadczenia wynosi 7000 zł niezależnie od wysokości faktycznie poniesionych kosztów.
Ale dokładnie taką zasadę ZUS podaje dla zasiłku pogrzebowego w ogóle.
Nie dla „zasiłku dla Ukraińców”.
Nie dla „specjalnego programu pomocowego dla Ukrainy”.
Tylko dla polskiego zasiłku pogrzebowego.
Od 1 stycznia 2026 roku jego wysokość wzrosła z 4000 do 7000 zł. Członek rodziny otrzymuje pełną kwotę, natomiast osoba spoza rodziny może otrzymać zwrot rzeczywiście poniesionych kosztów, maksymalnie do ustawowego limitu.
Narodowość nie zmienia tej zasady.
I właśnie tego najważniejszego zdania w przekazie Zajączkowskiej zabrakło.
„Państwo ukraińskich przywilejów”? Przeczytajmy umowę
Zajączkowska wskazuje na umowę o zabezpieczeniu społecznym między Polską i Ukrainą, obowiązującą od 2014 roku.
Umowa rzeczywiście istnieje.
Tylko że warto ją przeczytać, zanim zacznie się na jej podstawie krzyczeć o „ukraińskich przywilejach”.
Już artykuł 4 nosi tytuł:
„Równe traktowanie”
I stanowi, że osoby objęte umową korzystają z praw wynikających z ustawodawstwa drugiego państwa na takich samych warunkach jak jego obywatele.
Nie „na lepszych”.
Nie „specjalnych”.
Nie „uprzywilejowanych”.
Na takich samych.
Co więcej, jest to umowa dwustronna, zawarta między Polską i Ukrainą, a nie jednostronny dokument mówiący: „Polska będzie finansowała Ukraińców”.
Obejmuje m.in. emerytury, renty, świadczenia chorobowe, bezrobocie oraz zasiłki pogrzebowe po obu stronach.
Zamienienie zasady równego traktowania ubezpieczonych w hasło o „państwie ukraińskich przywilejów” jest więc polityczną manipulacją.
„Od pierwszego dnia pracy!”
To kolejny świetny przykład, jak zwykły przepis można przedstawić tak, żeby wywołać oburzenie.
Zajączkowska pisze, że Ukrainiec:
„od pierwszego dnia pracy ma prawo do zasiłku pogrzebowego”.
I odbiorca ma pomyśleć:
Przepracował jeden dzień i już Polska daje mu 7000 zł!
Tylko że zasiłek pogrzebowy nie działa jak program lojalnościowy, w którym po pięciu latach zbierania składek dostaje się odpowiednią liczbę punktów.
Liczy się spełnienie ustawowych przesłanek oraz podleganie właściwemu systemowi ubezpieczeń.
To nie jest zasada stworzona dla Ukraińca.
Polski pracownik także nie musi najpierw przepracować pięciu czy dziesięciu lat, żeby jego rodzina została objęta zasadami dotyczącymi zasiłku pogrzebowego.
Znowu mamy więc prawdziwy element przepisu opakowany w narrację sugerującą wyjątkowe uprzywilejowanie jednej narodowości.
A co z „emeryturą po miesiącu pracy”?
Tu manipulacja robi się jeszcze bardziej efektowna.
Zajączkowska pisze, że Ukraińcy:
„mają dopłaty do wysokości polskiej minimalnej emerytury z naszego ZUS-u nawet po miesiącu pracy”.
I znowu — odbiorca ma zobaczyć człowieka, który przyjeżdża do Polski, pracuje miesiąc i dostaje od polskiego podatnika pełną minimalną emeryturę.
Tyle że tak to nie działa.
ZUS wyjaśnia, że przy ustalaniu prawa do świadczeń mogą być sumowane okresy ubezpieczenia w Polsce i na Ukrainie.
Ale każde państwo odpowiada za swoją część świadczenia.
ZUS wprost podaje, że za okres pracy w Polsce świadczenie wypłaca Polska, a za pracę na Ukrainie — odpowiednia instytucja ukraińska.
A dopłata do polskiej minimalnej emerytury również ma warunki.
ZUS wskazuje m.in., że osoba musi mieszkać w Polsce, posiadać odpowiednie uprawnienia emerytalne, a w przypadku nowych emerytur spełnić warunek odpowiedniego łącznego stażu — 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn, przy czym uwzględniana jest także pobierana emerytura ukraińska.
Czy rzeczywiście ktoś może mieć krótki polski okres ubezpieczenia?
Tak.
Ale może mieć wcześniej kilkadziesiąt lat pracy i ubezpieczenia na Ukrainie.
To zasadniczo inna historia niż:
„Ukrainiec popracuje miesiąc i Polska funduje mu minimalną emeryturę”.
Jedno zdanie buduje wiedzę.
Drugie buduje wkurzenie.
Ochrona zdrowia: tutaj również brakuje aktualnego kontekstu
Zajączkowska przypomina również, że przez ostatnie lata część obywateli Ukrainy miała dostęp do polskiej ochrony zdrowia bez konieczności tradycyjnego ubezpieczenia czy rejestrowania się jako osoba bezrobotna.
To prawda.
Po rosyjskiej agresji z lutego 2022 roku Polska wprowadziła specjalne rozwiązania dla osób uciekających przed wojną.
Tyle że nie był to program dla „każdego Ukraińca”.
Dotyczył osób objętych określonym statusem związanym z ochroną czasową.
I — czego we wpisie również zabrakło — system został już zmieniony.
NFZ informuje wprost, że 5 marca 2026 roku wygasły dotychczasowe szerokie uprawnienia zdrowotne wynikające ze specustawy, a obecnie obowiązują nowe zasady i ograniczenia.
Co więcej, ochrona osób uciekających przed wojną w Ukrainie nie jest żadnym polskim ewenementem.
Mechanizm ochrony czasowej został uruchomiony na poziomie Unii Europejskiej, a państwa UE w lipcu 2026 roku uzgodniły jego przedłużenie do marca 2028 roku.
Można dyskutować o zakresie tej pomocy.
Można uważać, że określone świadczenia powinny zostać ograniczone.
Można domagać się większego powiązania pomocy socjalnej z pracą i płaceniem składek.
To wszystko jest normalną debatą polityczną.
Ale nie można uczciwie prowadzić tej debaty, udając, że rozwiązania systemowe są tajnym pakietem „ukraińskich przywilejów”.
Najpierw wskazać Ukraińca. Potem znaleźć przepis. Na końcu wywołać oburzenie
I właśnie tutaj widać mechanizm tej narracji.
Zamiast powiedzieć:
„Polski system przewiduje zasiłek pogrzebowy dla osób objętych ubezpieczeniem, a umowa z Ukrainą gwarantuje wzajemne i równe traktowanie ubezpieczonych”
— słyszymy:
„Ukraińcy dostają 7000 zł za pogrzeby na Ukrainie!”
Zamiast:
„Okresy ubezpieczenia z dwóch państw mogą być sumowane, ale państwa odpowiadają za właściwe części świadczeń”
— dostajemy:
„Po miesiącu pracy dostają polską minimalną emeryturę!”
Zamiast:
„Po rozpoczęciu wojny uchodźcy otrzymali w Polsce, podobnie jak w innych państwach UE, ochronę czasową i wynikające z niej świadczenia”
— pojawia się:
„Sponsorujemy obcy naród!”
To bardzo skuteczna metoda polityczna.
Bierzesz prawdziwy przepis.
Usuwasz z niego warunki.
Usuwasz zasadę wzajemności.
Usuwasz informację, że podobne uprawnienie ma Polak.
Usuwasz fakt, że cudzoziemiec pracujący w Polsce podlega polskiemu systemowi.
Na koniec dodajesz narodowość.
I gotowe.
Czy pytanie Zajączkowskiej do ZUS jest złe? Nie
Żeby było jasne: samo wystąpienie do ZUS o podanie liczby wypłaconych świadczeń jest jak najbardziej zasadne.
FOP również chce znać te dane.
Ile zasiłków wypłacono?
Na jaką kwotę?
Jak wyglądało to w kolejnych latach?
Jaka część dotyczyła pogrzebów poza Polską?
To są dobre pytania.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy jeszcze przed otrzymaniem odpowiedzi przedstawia się mechanizm jako dowód ogromnego „sponsorowania Ukrainy”.
Bo na razie nie znamy nawet skali zjawiska.
Jeżeli okaże się, że system jest nadużywany — należy go uszczelnić.
Jeżeli pojawią się patologie — należy je ujawnić.
Jeżeli istnieją przepisy niesprawiedliwe dla Polaków — należy je zmienić.
Ale najpierw trzeba mieć dane.
Nie krzyk.
Problemem nie jest kontrolowanie wydatków. Problemem jest szczucie półprawdą
Polacy mają pełne prawo wiedzieć, na co wydawane są pieniądze publiczne.
Mamy prawo rozmawiać o kosztach pomocy Ukrainie.
Mamy prawo pytać o świadczenia dla cudzoziemców.
Mamy prawo wymagać, żeby system przede wszystkim był uczciwy wobec ludzi, którzy tutaj pracują, płacą podatki i składki.
Ale uczciwość działa w obie strony.
Jeżeli pracujący Ukrainiec odprowadza w Polsce składki, to przedstawianie każdego świadczenia, które otrzymuje z systemu, jako „finansowania obcego narodu” jest zwyczajnie nieuczciwe.
Bo wtedy można równie dobrze powiedzieć, że pracujący Polak otrzymujący świadczenie z ZUS „żyje na koszt państwa”.
System ubezpieczeniowy właśnie po to istnieje, żeby osoba do niego należąca posiadała wynikające z niego prawa.
FOP: nie brońmy przywilejów. Brońmy faktów
Nie twierdzimy, że każdy przepis dotyczący cudzoziemców jest dobry.
Nie twierdzimy, że Polska powinna bezwarunkowo finansować każdą formę pomocy.
Nie twierdzimy również, że w systemie nie może dochodzić do nadużyć.
Jeśli są — pokazujmy je.
Tylko pokazujmy całą prawdę.
W tej sprawie prawda wygląda następująco:
Tak — pracujący w Polsce obywatel Ukrainy może mieć prawo do zasiłku pogrzebowego również wtedy, gdy członek jego rodziny zmarł za granicą.
Tak — członek rodziny może otrzymać obecnie 7000 zł niezależnie od tego, czy rzeczywiste koszty były niższe.
Ale:
nie jest to specjalny „ukraiński zasiłek”. 7000 zł to wysokość polskiego zasiłku pogrzebowego.
Zasada pełnej kwoty dla członka rodziny dotyczy polskiego systemu, a nie jednej narodowości.
Umowa Polska–Ukraina wprost ustanawia zasadę równego traktowania.
Mechanizm emerytalny ma konkretne warunki i nie oznacza, że miesiąc pracy automatycznie daje Ukraińcowi pełną polską emeryturę minimalną.
A szerokie szczególne zasady dostępu uchodźców do NFZ zostały od 5 marca 2026 roku zmienione.
WERDYKT FOP: MANIPULACJA
Ewa Zajączkowska-Hernik wykorzystuje prawdziwe elementy polskiego prawa, ale selekcjonuje je w taki sposób, aby stworzyć obraz specjalnego systemu przywilejów przygotowanego dla Ukraińców.
To kolejny przypadek, w którym odbiorca dostaje wystarczająco dużo prawdy, żeby uwierzyć w przekaz — ale zdecydowanie za mało prawdy, żeby zrozumieć, jak system naprawdę działa.
Nie trzeba kochać ukraińskiej polityki. Nie trzeba popierać każdego świadczenia dla cudzoziemców. Nie trzeba zgadzać się z polityką migracyjną rządu.
Ale jeżeli chcemy bronić interesów Polski, róbmy to na faktach.
Bo szczucie Polaków na Ukraińców za pomocą półprawd nie broni Polski. Ono tylko robi ludziom sieczkę z głowy i zamienia normalną debatę o wydatkach państwa w kolejną wojnę narodowościową.
FOP — sprawdzamy cały przepis, nie tylko zdanie wybrane pod polityczny przekaz.

