Część ugrupowań politycznych, zwłaszcza Konfederacja, prowadzi narrację opartą na lęku przed obecnością uchodźców i migrantów z Ukrainy. W przekazach medialnych pojawiają się hasła o „utrzymywaniu dwóch narodów” czy „zagrożeniu dla polskiego rynku pracy”. Tego rodzaju retoryka nie tylko ignoruje dane gospodarcze, ale również działa wbrew interesom Polski — zarówno ekonomicznym, jak i strategicznym.
Analizy Deloitte, BGK i UNHCR potwierdzają, że Ukraińcy w Polsce zasilają gospodarkę, zwiększając PKB, płacąc podatki i uzupełniając niedobory siły roboczej w wielu sektorach. Ich obecność to realne wsparcie finansów publicznych, a nie obciążenie.
Konsekwencje polityki strachu
Atakowanie i piętnowanie tej grupy może mieć wymierne skutki: wielu Ukraińców zdecyduje się na wyjazd, jeśli uznają, że Polska przestaje być krajem przyjaznym i stabilnym. Już dziś konkurencję o pracowników z Ukrainy prowadzą Czechy, Niemcy i kraje bałtyckie. Ich odejście oznaczałoby dla Polski lukę kadrową, której nie da się łatwo zapełnić.
Polska i tak stoi przed wyzwaniem demograficznym – spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym. Nawet przy spowolnieniu gospodarczym będziemy potrzebowali rąk do pracy – w budownictwie, opiece, transporcie, usługach czy przemyśle. I trzeba zadać uczciwe pytanie: kto przyjedzie, jeśli odejdą Ukraińcy?
Czy Konfederacja ma plan, kogo zaprasza w ich miejsce? Czy preferuje migrację z krajów odległych kulturowo i geograficznie, z ryzykiem słabszej integracji i większego dystansu cywilizacyjnego? Nie umniejszając innym narodom – faktem jest, że Ukraińcy są nam kulturowo, językowo i mentalnie najbliżsi wśród dużych grup migracyjnych. Integrują się szybciej, podejmują legalną pracę, a nie oczekują życia na świadczeniach.
Ryzyko geopolityczne
W tej perspektywie działania i retoryka oparte na straszeniu uchodźcami pośrednio wpisują się w interesy Moskwy, której celem jest osłabienie więzi między Polską a Ukrainą oraz podzielenie społeczeństw w regionie. Rozbijanie solidarności z Ukrainą to nie tylko błąd moralny — to błąd strategiczny, który uderza w bezpieczeństwo i pozycję Polski w Europie.
Wnioski
Nie jest to kwestia „emocji” czy „ideologii” — to kwestia twardych danych i zdrowego rozsądku.
Polska zyskuje na obecności obywateli Ukrainy, a politycy, którzy próbują budować kapitał na strachu, realnie działają na szkodę interesów państwa.
Jeśli pozwolimy, by narracja populistyczna przeważyła nad faktami, możemy wkrótce obudzić się w kraju z większym deficytem pracowników, mniejszym wzrostem i osłabioną pozycją geopolityczną.
Nie chodzi o to, by kogokolwiek „uprzywilejowywać” — chodzi o to, by wspierać tych, którzy pracują, płacą podatki i budują razem z nami nowoczesną, bezpieczną Polskę.










Leave a Reply