Od miesięcy politycy Konfederacji, z Grzegorzem Braunem na czele, grzmią o rzekomej „ukrainizacji Polski”. Straszą Polaków wizją kraju podporządkowanego Ukrainie, zalewanego przez uchodźców, pozbawionego tożsamości narodowej i tradycji. Ale gdy przyjrzeć się faktom – nie ma żadnych realnych podstaw, by mówić o takim zjawisku. To czysta polityczna manipulacja, obliczona na wzbudzenie lęku i gniewu społecznego.

Nie ma „ukrainizacji” – jest solidarność i współpraca
Polska, od pierwszych dni rosyjskiej agresji na Ukrainę, udzieliła pomocy milionom uchodźców wojennych. To był akt solidarności i człowieczeństwa, nie „zdrady narodowej”. Większość z tych ludzi wróciła lub planuje wrócić do swojego kraju. Inni – pracują, płacą podatki, wynajmują mieszkania, integrują się z polskim społeczeństwem.
Nie przejmują polskich instytucji, nie rządzą państwem, nie piszą ustaw – jak próbują to przedstawiać politycy Konfederacji.
„Ukrainizacja” to mit zbudowany na strachu i ksenofobii.
Dlaczego Braun i Konfederacja tworzą takie narracje?
Bo to polityczny biznes.
Im więcej ludzi uwierzy, że Polska jest „zagrożona przez Ukraińców”, tym więcej głosów trafi do tych, którzy „odważnie bronią polskości”. To klasyczna strategia populistów – wskazać wroga, rozbudzić emocje, a następnie ustawić się w roli obrońcy narodu.
Nie chodzi tu o prawdę, tylko o polityczny zysk i budowanie elektoratu skrajnych nacjonalistów.
Grzegorz Braun i jego środowisko grają na lękach ludzi zmęczonych wojną, inflacją, chaosem informacyjnym. Uderzają w tych, których najłatwiej obwinić – uchodźców i Ukrainę – zamiast w prawdziwe przyczyny problemów: rosyjską agresję, globalne skutki wojny i niekompetencję wielu polityków.
Mechanizm manipulacji: „oni wam coś zabiorą”
To stara propaganda – najpierw wmówić, że ktoś coś zabiera (pracę, mieszkanie, tożsamość), a potem wystąpić jako obrońca.
Tak właśnie Konfederacja buduje narrację, że Polacy „tracą kraj”, podczas gdy rzeczywistość jest odwrotna: Polska zyskała wzmacniając pozycję międzynarodową, solidarność Zachodu, sympatię świata i partnerstwo z Ukrainą, które jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.
Kto naprawdę korzysta na takich słowach?
Nie Polska.
Nie społeczeństwo.
Korzyść z takich wypowiedzi mają tylko dwa środowiska:
- radykalna prawica w Polsce, która żeruje na emocjach i antyukraińskich resentymentach,
- Rosja, która od lat próbuje poróżnić Polaków i Ukraińców, by osłabić wspólny front przeciw imperializmowi Putina.
Za każdym razem, gdy Braun krzyczy o „ukrainizacji Polski”, na Kremlu ktoś się uśmiecha. Bo to dokładnie ten przekaz, którego oczekują rosyjscy propagandyści.
Podsumowanie
„Ukrainizacja Polski” to fikcja polityczna, cynicznie wykorzystywana przez Konfederację do podsycania nienawiści, zdobywania głosów i rozbijania polsko-ukraińskiej solidarności.
To nie troska o Polskę, ale planowany element dezinformacji, który osłabia nasz kraj od środka.
Polska nie jest i nie będzie „ukrainizowana” – jest wolnym, silnym państwem, które potrafi pomagać innym, nie tracąc własnej tożsamości.
To nie uchodźcy, ale nienawiść i kłamstwo stanowią dziś największe zagrożenie dla polskości.



Leave a Reply